Select Page

Advertisement

Esbit Coffee Maker, czyli espresso na każdym szlaku!

Esbit Coffee Maker, czyli espresso na każdym szlaku!

Dopóki podróżujemy po asfalcie, możemy liczyć na kilka łyków, lepszej lub gorszej kawy oferowanej przez stacje paliw. Gorzej, kiedy ruszamy poza utarte szlaki, zarówno autem, rowerem czy na własnych nogach. Czasem termos to za mało…

 

Z góry wykluczamy rozwiązania typu „3 w jednym” i inne rozpuszczalne wynalazki. Prawdziwa kawa powinna być parzona! I to minimum pod ciśnieniem 14 barów. Ekspres typu mokka jest dobrym rozwiązaniem tylko dla tych, którzy mogą zabrać ze sobą również kuchenkę i kartusze z gazem. Oczywiście, w terenówce zwykle jest miejsce na kuchenkę i przybory do niej. Trudno jednak za każdym razem, kiedy chce się kilku łyków espresso, rozstawiać cały biwak.

Przetestowaliśmy turystyczną kawiarkę Esbit Coffee Maker. Jest mała, poręczna. Zmieści się zarówno w bagażu podręcznym w aucie, jak w sakwie rowerowej lub plecaku piechura. Ma pokrowiec i – dodatkowo – torebkę na części „brudne”, czyli np. podstawkę, która jest palnikiem. Gdyby skończyło nam się paliwo turystyczne, możemy użyć czegokolwiek innego, co tylko da się spalić i nie spowoduje zatrucia organizmu lub środowiska.

Zrobienie dużego kubka kawy (220 ml) to kwestia kilku minut (z doświadczenia maksymalnie czterech, pod warunkiem, że ogień jest osłonięty). Musimy pamiętać, że zrobiona kawa nie gromadzi się wewnątrz kawiarki (jak w ekspresie mokka). Obok urządzenia powinien stać kubek! Inaczej będziemy mogli delektować się jedynie zapachem kawy…

Kawiarka jest stabilna, ale trochę nagrzewa się od dołu. Dlatego lepiej stawiać ją na powierzchniach, którym nie przeszkadza temperatura. Stół z drewnianych bali w turystycznym deszczochronie lub pieniek są do tego idealne. Deseczka położona na stoliku turystycznym też nie jest zła. Ale niezabezpieczony blat stolika, mógłby się odbarwić.

Oprócz zalet, doszukaliśmy się kilku wad. Instrukcja na opakowaniu nie jest do zupełnie oczywista, co może skutkować np. odwrotnym włożeniem sitka do wnętrza kawiarki (w instrukcji brak informacji, którą stroną należy je włożyć). Jeżeli mamy pecha, część gorącej kawy podczas parzenia wyleje się nam bokiem. Drugim mankamentem jest niedostateczna naszym zdaniem ochrona płomienia. Z tego powodu, niestety nie da się używać kawiarki Esbita wszędzie. Trzeba poszukać w miarę zacisznego miejsca.

Kłopotliwa może być też rurka, którą wypływa zaparzona kawa. Nie da się jej zdemontować, a wiadomo, że kawiarka będzie podróżowała w różnych warunkach i wystające elementy mogą okazać się podatne na uszkodzenia. Nasza kawiarka jeździ jednak w aucie od kilku miesięcy i nic się jeszcze od niej nie urwało. Trzeba wierzyć, że producent taki jak Esbit dobrze ją przemyślał i wykonał.

tekst: PS
sprzęt do testu: szpej4x4.pl

 

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress