Select Page

Gnojno nad Narwią – nazwa mówi wszystko!

Gnojno nad Narwią – nazwa mówi wszystko!

W ostatnią niedzielę ruszyliśmy nad Narew. Start z Pułtuska. Kierunek północny-wschód. To pogranicze Narwiańskiego Parku Krajobrazowego. Jeździliśmy polnymi drogami, które dwa tygodnie wcześniej stały jeszcze pod wodą. Wczesną wiosną Narew potrafi osiągnąć tu szerokość Amazonki. Gnojno – nazwa wsi mówi wszystko.

 

Ekipa mała – dwie nivy plus defender. Przejazd turystyczny. Łapanie twarzą kwietniowych promieni słońca. Pierwszy w tym roku bocian na gnieździe. Łabędzie na rozlewiskach. Pierwszy ukręcony w piachu przegub.

Konrad jest mistrzem napraw w terenie, wiec wymiana przegubu (miał zapas, bo wiedział, że stary puka) zajęła mu mniej niż trzy kwadranse. Pobocze zmieniło się w warsztat. Wystarczyły dwa młotki, parę kluczy, nóż do tapet i kilka trytytek. Nad nami klekotał bocian w gnieździe. Pascal, właściciel jednej z niv, położył się na środku asfaltu, by mieć dobry kadr.

Pascal jest Francuzem, który mieszka w Wyszkowie. Nivę kupił całkiem niedawno. Nie miał z kim jeździć, więc jeździł sam. Na jednej z pierwszych takich wycieczek zaliczył wklejkę. I tak trafił na Konrada, który kiedy dowiedział się o wklejonej nivie, przygnał na pomoc z Warszawy. Trzeba powiedzieć – Pascal miał spory fart, nie tylko dlatego, że zaczynało robić się już ciemno. Od Konrada dowiedział się do czego służą te dwie wajchy przy drążku zmiany biegów i kiedy ich używać.

Nad Narwią kicz, aż oczy bolą. Zieleń młodej trawy. Błękit nieba i wody. Połyskujące srebrem falki na rozlanej leniwie rzece, nad którą krążą bociany i po której pływają łabędzie. A w tle sylwetka kościółka w Zambskach. Wieś w której stoi, ma swoje początki w czasach Mieszka i Chrobrego. Wtedy była tu osada obronna osłaniająca Pułtusk przed najazdami Prusów i Jaćwingów. W czasach księcia mazowieckiego Konrada I (tego od sprowadzenia Krzyżaków), czyli na początku XIII wieku Zambski należały do biskupstwa płockiego. Zaraz potem benedyktyni zbudowali tu pierwszy kościół. Litwini spalili go podczas najazdu w 1368 r. Później stary, drewniany kościółek był jeszcze kilka razy odbudowywany i niszczony. Obecny, murowany, wzorowany na stylu toskańskim powstał na początku XX wieku. To jednak zabytek choćby dlatego, że wyposażono go w barokowe elementy wnętrza ze starego kościoła. W związku z tym, że w tej okolicy znajdują się najdogodniejsze miejsca do forsowania Narwi, nowy kościół już w 1915 roku trafił pod armatnie kule. Podobnie w 1939 roku. W 1944 r. czerwonoarmiści pozyskiwali z jego poszczerbionych przez pociski murów budulec do utwardzenia dróg prowadzących do przeprawy. Świątynię odbudowano po wojnie. W 1989 r. częściowo spłonęła. Na szczęście znów ją odbudowano, bo z zachodniego, czyli prawego brzegu (Narew płynie tu w przeciwną stronę niż wszystkie inne polskie rzeki), wygląda imponująco.

Latem w Zambskach rzekę można sforsować niewielkim promem, na którym mieszczą się dwa-trzy samochody. Warto to zrobić, choćby po to, by zobaczyć stare kurpiowskie chaty… Teraz wiosną prom jest nieczynny.

Wycieczkę skończyliśmy w Kleszewie, przy mauzoleum i cmentarzu, żołnierzy radzieckich. Czerwonoarmiści sforsowali Narew w lipcu 1944 r. Zdobyli dwa małe przyczółki, o które przez siedem miesięcy trwały zacięte walki. Na przyczółku niedaleko Kleszewa zginęło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Ponad 16 tysięcy ciał ekshumowano później ze zbiorowych mogił i pochowano właśnie na tym cmentarzu. Groby są zadbane. Dbają o nie rodziny żołnierzy. Kiedy zatrzymaliśmy się na parkingu, podjechało do nas dwóch rowerzystów. Byli zaciekawieni naszymi nivami. Okazało się, że to Sława i Misza z Kazachstanu…

 

Tekst: Piotr Strzałkowski   Zdjęcia: Dorota Płachetko i Piotr Strzałkowski

 

Piszcie do nas o swoich wycieczkach, wyprawach i ekspedycjach.
Przysyłajcie teksty, fotki, filmiki lub cokolwiek, czym chcecie się podzielić.

Czekamy na maile:   redakcja@turystyka4x4.pl

 

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress