Select Page

Historia Nowej Grand Vitary EBC czyli SUVem w błoto

Historia Nowej Grand Vitary EBC czyli SUVem w błoto

Kiedy to już trzeci Samuraj wyczerpał moje pokłady miłości i znalazł swojego nowego właściciela pomyślałem, że nadszedł czas skończyć z ewolucją i zacząć rewolucję, czas na niezależne zawieszenia!

555308_132179100278189_1546128879_n (1)

Przywiązanie do marki oraz eksploatacja rodzinnej Vitary utwierdziło mnie w przekonaniu , że chce spróbować dostosować ten właśnie model do rajdów terenowych. Zamarzyłem o krótkiej wersji 3 drzwiowej z benzynowym silnikiem 2400 ccm . Wszyscy off-roadowcy zgodnie twierdzili, że tak nowoczesne auto do niczego się nie nadaje bo liczą się tylko mosty z Patroli. 😉 Tym bardziej chciałem spróbować czegoś, w co nikt oprócz mnie nie wierzył. W tym czasie w Polsce model, który chciałem kupić nie był oferowany przez żadnego z dealerów a ja koniecznie chciałem mieć automat. Znając niezbyt udana skrzynie manualną Vitary szukałem po całej Europie ? zajęło mi to ponad rok i zaprowadziło do Niemiec.
Cena samego samochodu wraz z opłatami była wysoka, ale jak się potem okazało, była to dopiero połową wydatków jakie przyszło mi ponieść.

POCZĄTKI – KOŁA
Swoją rewolucję zacząłem od wystosowania listu do Suzuki Motor Polska z prośbą o pomoc. Otrzymałem pełne wsparcie działu technicznego w postaci katalogu części i pomocy w ich doborze ( dzięki chłopaki!). W międzyczasie po dokonaniu wyliczeń i rozważeniu wielu koncepcji kupiłem wymarzone opony i felgi. Żeby nie było za łatwo, musiałem oczywiście wybrać takie, które od razu należało pomalować- srebrny kolor był niedopuszczalny w mojej wizji tego auta. Ciekawostką był fakt, że pan lakiernik dopatrzył się, że mają bicie (nowe felgi) -namawiał do prostowania ale nie skorzystałem i to okazała się właściwa decyzja.

28183_158534917642607_2049671153_n

WYCIĄGARKA
Wybór i kupno wyciągarki trwały około miesiąca. Zaplanowałem że auto posłuży mi 10 lat, dlatego poszukiwania zawęziły się do dwóch czołowych firm. W końcu padło na dość mocną i bardzo szybką wyciągarkę Warna (9,5TCI), jednak stalową linę zastąpiłem znacznie dłuższą- syntetyczną. Następną niezbędną częścią był Snorkel. Tutaj miałem większe problemy- do tego modelu nikt go przecież nie produkował a w tym wypadku amatorka nie wchodziła w grę. Kupiłem więc Snorkel od diesla i pomyślałem, niech blacharz kombinuje jak to złożyć. Nie przyznałem się oczywiście, że część była od innego modelu ale się udało , tak z grubsza bo potem trochę poprawiałem ale Snorkel służy dzielnie do dziś.

554451_137005436462222_1986764674_n

NADKOLA i BŁOTNIKI
Blacharz dostał ode mnie dość szczegółowe, wymalowane pisakiem na karoserii instrukcje jak ma wycinać nadkola i błotniki. Wzbraniał się, nalegałem, „ale takie nowe auto”, nalegałem mocniej, argumentowałem ,że zakupione przeze mnie duże koła nie wejdą, w końcu uległ ale okazało się, że nie do końca. Podstępnie starł moje malunki i wyciął po swojemu ,czyli mniej. Poprawiłem kreskę – wyciął więcej. W końcu okazało się ,że i tak za mało. Przestrzeń między kołami a nadkolami była dość wąska, trudno pomyślałem- następnym razem pójdzie lepiej. Dobra rada dla innych – tnijcie ile się da!

205814_137005903128842_445334558_n

SPÓD AUTA + ZAWIESZENIE
Jak tylko auto było zdolne do jazdy, po długim poszukiwaniu firmy wykonującej jeszcze takie usługi – oddałem je do zabezpieczenia antykorozyjnego. To przez uraz po kochanym Samuraju, który odszedł na emeryturę przez rdzę. Vitara, ma mi służyć przez lata, a więc warto ja zabezpieczyć na Maksa.. Nikt nie pomyślał, że spowoduje to kapanie zabezpieczenia, na podłogę w garażu, oraz moją i mojej asystentki – Labradorki głowy jeszcze przez kilka miesięcy potem. Przyszedł czas na zawieszenie. Niestety, brak przedłużanych półosi wymógł ograniczenie liftu do 45 mm. Oczywiście producenci zawieszeń nie zainteresowali się jeszcze tym modelem, nie było więc wielkiego wyboru. W porozumieniu z importerem, zamontowałem komplet zawieszeń Iron Man, Vitara powędrowała do góry. Dzięki większym kołom i liftowi prześwit wzrósł o 11 cm.

599095_152760671553365_1525351810_n

MALOWANIE
Mijały miesiące i nadszedł czas na malowanie. Jedynym słusznym dla mnie kolorem było Khaki. Wybór odcienia trwał 2 tygodnie. W końcu wytypowane przeze mnie dwa, znalazły się na błotniku, wybrałem jaśniejszy-lakiernik był bardzo nieszczęśliwy. Musiał malować nowe auto ,także w środku! Było to dla niego zupełnie absurdalne bo w końcu „srebrne też ładne” . Zmuszałem go więc i prawie błagałem na przemian aż w końcu uległ. Tutaj, mam coś z kobiety.. kolor ma dla mnie także spore znaczenie! 😉 Wszedł przy okazji kolejny mój błąd taktyczny. Lakiernik przeklinał zabezpieczenie antykorozyjne, bo jednak kolejność powinna być odwrotna – najpierw lakierowanie auta !

ZDERZAK, UCHWYT WYCIĄGARKI i INNE DROBIAZGI
Już po odebraniu auta większość ludzi była zachwycona kolorem a ja przecież dopiero zaczynałem planować ..Nadszedł czas na przedni zderzak, uchwyt wyciągarki i inne drobiazgi. Telefon do rodzimych producentów? Odstraszyli mnie ceną i terminem wykonania – jak zwykle przy tym modelu nie mogli zaproponować nic gotowego. Sam zacząłem prace projektowe. Kilogramy pociętych kartonów, skrzynki wypitego piwa, nauka programu do projektowania. Testowałem kolejne firmy zajmujące się laserowym wycinaniem elementów z blachy z różnym skutkiem. Po 4 miesiącach osiągnąłem zamierzony efekt. Dziękuje Krakowskiej firmie BTH za cierpliwość. Tak powstał zderzak ? EVO I.

73300_132179710278128_1489450755_n

OCHRONA PODWOZIA
Nadszedł czas na płyty ochronne podwozia. Zupełnie nie miałem pomysłu jak to zrobić. Przez fatalnie zaprojektowany reduktor tego auta, trzeba było stracić sporo z prześwitu, i dodać dużo mas na ochronę tego najbardziej czułego elementu spodu auta. Projektantowi reduktora mówię niniejszym – Chłopie! Sam się przenieś do projektowania sprzętu rolniczego! W końcu wynająłem serwis Zamiar Garage- za „flaszkę”. Zwołałem „radę pasjonatów i sympatyków” z właścicielem włącznie i postawiłem skrzynkę Ciechana. Biesiadowaliśmy pod autem z kamerą video i rejestrowaliśmy pomysły. Tak powstał plan i super film hihi . Dalej było już z górki , trzeba było to narysować , zlecić wycięcie firmie laserowej, pospawać konstrukcje i gotowe. W momencie pisania tego tekstu, osłony przechodzą już trzecią modernizacje. Teren weryfikuje najlepiej takie elementy.

553062_156978941131538_1979086612_n

GRAFIKA I REKLAMY
Grafika i reklamy na aucie były czymś, na co czekałem długo. Już od samego momentu wyboru koloru usiłowałem wyobrazić sobie to wszystko, nie bardzo byłem jednak w stanie zaprojektować sam coś, co by mnie zadowoliło. Zleciłem wiec usługę fachowcom. Padło na firmę ze Śląska, która specjalizuje się w wyklejaniu rajdówek. Najpierw projekt, z którym poszło całkiem gładko, potem wyklejanie i oto jest- efekt widać na zdjęciach. Auto przejechało już cztery rajdy, łącznie 5 000 kilometrów w terenie a naklejki jak nowe! Wielkie brawa dla firmy Kreatywne Studio!

3859_132180393611393_2052501872_n

PIERWSZE TESTY I WALKA Z ELEKTRONIKĄ
Pierwsze testy odbyły się na Poligonie Nowa Dęba i Pustyni Błędowskiej. Potem był pierwszy rajd, wszystko działało wspaniale, żadnych poprawek. Poznawałem działanie auta. Kolejne rajdy były coraz bardziej ambitne i auto wciąż pokazuje co potrafi, wykręca wspaniałe czasy na OS-ach, wychodzą też niestety pierwsze niedociągnięcia. Czasami zdumiewa mnie samowola elektronicznych systemów, fascynuje , że producenci nie przewidują , potrzeby wyłączania ABSu. Mogliby chociaż zostawić jakiś kabel do przecięcia i zamontowania wyłącznik ABSu który w terenie totalnie paraliżuje hamulce! Za to, o zapinanie pasów, zawsze piszczą jakieś piszczki, i pełno jest innych zbędnych systemów elektronicznie zabezpieczających przed błędami ludzkimi podczas użytkowania poza terenem.
Poszukiwanie, metody, na wyłączenie ABSu, bez totalnego sparaliżowania auta powodowało popłoch we wsi, ciągły kurz, pisk opon , nieustające testy- Powstał magiczny guzik powodujący, „Total fatal error” dający możliwość jazdy bez ABSu i ESP. Niestety, nie pozwala, przełączać reduktora ale wyłączenie zapłonu na moment resetuje system bezboleśnie.

321089_132179123611520_1660736040_n

HAMULCE
Podczas pierwszych jazd, stało się jasne, że znaczne powiększenie kół, spowodowało, totalne osłabienie i tak słabych fabrycznych hamulców. Niestety, nie jest to sportowy samochód do którego, można przebierać w formułach komponentów lepszych od fabrycznych, ale w tym wypadku wystarczyło zastosowanie wymiany klocków z fabrycznych na EBC serii 6000. Siła hamowania wzrosła zadowalająco a tarcze przestały się przegrzewać. Czekam jeszcze na nacinane tarcze hamulcowe, które znacznie szybciej będą oczyszczać się z błota.

73348_137004876462278_1228425196_n

METROMIERZ
Ciekawą historię spowodowało teoretycznie proste zadanie – montaż metromierza. Nasz firmowy elektryk, poddał się po dniu szukania i zajął bardziej dochodową działalnością. 😉 Dział techniczny Suzuki, poradził udać się do inżynierów NASA, bo tylko oni są prawdopodobnie w stanie, wysupłać sygnał prędkości z magistrali CAN. Powoli wpadałem w panikę. W końcu zdobyłem telefon do producenta metromierzy i zadzwoniłem po ratunek – Polecił jedną firmę w podkrakowskich Zielonkach, która produkuje dekodery sygnału CAN na potrzeby taksometrów. Umówiłem się na termin, pojechałem, podeszli z marszu do szukania sygnału poza magistralą bo przecież musi tam być. Po 5 godzinach, które spędziłem w poczekalni, poddali się, i wezwali jakiegoś Profesora od takich problemów, który podpiął się do auta z laptopem i pojechał w siną dal. Po 15 minutach wrócił bez słowa i pojechał pisać program dekodujący do Grand Vitary. Miał być gotowy na następny wtorek a rajd w Piątek.
We wtorek nie wytrzymałem i porzuciłem auto w serwisie, niech samo woła o zakończenie prac. Dalsza historia, jest mi znana już z opowiadań. Dekoder przyjechał w środę rano. Podłączyli i wielkie rozczarowanie, do taksówki wystarczy ale nie do off-roadu gdzie każdy metr jest ważny. Młody elektryk, który, pogadał sobie poprzednio ze mną, o śrubkach i przeróbkach, obiecał, że się nie podda i został po pracy! Leżał w aucie z przodu, z tyłu, szukał, węszył, aż po paru godzinach znalazł słabiuteńki sygnał analogowy, za to dający aż 12 impulsów na metr! Na drugi dzień, wystarczyło, zamontować wzmacniacz, przetwornik i gotowe. Metromierz działa perfekcyjnie! Nawet mi go skalibrował! Są jeszcze czasami firmy i ludzie, którzy, widza, coś więcej niż kasę.

487344_134750880021011_1897924944_n

Po kilku rajdach i wielu kilometrach w terenie, czas na pierwsza ocenę samochodu. Powstałe auto jest dokładnie takie jak chciałem, można nim jechać w podróż dookoła świata. Dzięki wyciągarce i osłonom podwozia jest nie do zatrzymania, wjedzie wszędzie tam gdzie są lub były kiedyś drogi. Jest niesamowicie komfortowe zarówno w terenie na reduktorze, jak i przy 160 km na godzinę na autostradzie. Auto oczywiście nie nadaje się do klasy extrem, bo jest stworzone do jazdy a nie pokonywania metrów extremalnego terenu. W zamian wspaniale spisuje się w lżejszych klasach oraz w off-roadzie poza rajdami. 

Do dopracowania w tym momencie jest zdolność pokonywania kolein powstałych po kilkudziesięciu samochodach na zwolnicach lub 35 calowych kołach poprzedników. Problem ujawnia się właściwie jedynie na rajdach. Duża powierzchnia płyt ochronnych, na piasku lub błocie działa jak potężna przyssawka. Aktualna, trzecia generacja moich płyt osłonowych ma ciężar zredukowany o 30% i powierzchnię dolną zmniejszoną o 40%. W kolejce czeka też wykonanie tylnego zderzaka, dalsze modyfikacje układu wydechowego, oraz podniesienie mocy i momentu obrotowego.
Niezaprzeczalnie mocnym punktem tej Vitary jest to, że można nią przejechać 600km słuchając muzyki i rozkoszując się klimatyzacją, potem przejechać rajd i wrócić bez stresu. Można także pojechać tysiące kilometrów przez dzikie tereny zupełnie jak autem wyprawowym. Samuraja budowaliśmy 5 lat, Grand Vitarę w obecnej wersji 17 miesięcy. Pomysłów nie brakuje. Należy pamiętać, ze auto zostało w większości wykonane w garażu mojego domu, bez podnośnika, bez zaplecza mechaników i zawodowców zajmujących się budowaniem aut. Jeden pasjonat, jeden garaż, jeden budżet domowy a ile radości. Słowem, każdy może dokonać modyfikacji tego modelu w mniejszym lub większym zakresie.
Kolejne rajdy weryfikują i sprawdzają samochód dostarczając mi coraz to nowych informacji. Poznaję reakcje systemów elektronicznych auta w różnym terenie. Dużo pewnie jeszcze poprawię ale i tak jestem bardzo zadowolony z osiągniętego efektu.
Na pewno zobaczycie jeszcze Grand Vitare EBC – a więc do zobaczenia w terenie!

Autor: Robert Rożek EBC Polska Sp z o.o.

Będziemy z nieukrywaną uwagą i przyjemnością śledzić przebieg prac jak i startów Grand Vitary EBC. Robert zapewnił nas że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i auto będzie dalej modyfikowane o czym oczywiście będziemy informować na naszej stronie ! 

923476_170159299813502_1238096045_n

Nasz Patronat

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress