Select Page

Advertisement

Mongolia już za nim. Przed nim Ałtaj. Paweł – prosto z trasy!

Mongolia już za nim. Przed nim Ałtaj. Paweł – prosto z trasy!

Paweł Włazewicz wyruszył samotnie z Warszawy 3 tygodnie temu. Pierwszym etapem jego podróży był Ułan Bator, gdzie zostawił zabawki, kredki i przybory szkolne przeznaczone dla miejscowego domu dziecka. Teraz czas na dalsze etapy wyprawy: Tuwa, Chakasja, Kazachstan.

 

Właśnie przekroczył granicę rosyjsko-mongolską w Taszancie. – Po rosyjskiej stronie, pani w okienku od odprawy paszportowej wydała mi się znajoma – pisze Paweł z trasy. – Kiedy opowiadam, że przez to przejście juz kiedyś przejeżdżałem, pani mówi z uśmiechem: „to ja pana odprawiałam w 2012”. Nie pozostało mi nic innego jak skomplementować ją: „minęło 6 lat a pani nic się nie zmieniła”. Podziękowała z uśmiechem i przyłożyła pieczątkę z wyraźnym zadowoleniem.

Po przekroczeniu granicy zaczęły się jednak kłopoty. Lewe przednie koło defendera zaczęło się telepać. Drgania przenosiły się na cały samochód. Po kilkuset kilometrach takiej jazdy, Paweł zdecydował się poszukać warsztatu. Tam okazało się, że odkręciły się śruby mocujące drążki kierownicze. Przygoda skończyła się szczęśliwie: naprawa zajęła tylko 20 minut i kosztowała 500 rubli, czyli raptem około 35 zł.

 

Zdjęcia za zgodą autora ze strony: tuwa.pl
tekst: PS

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress