Select Page

Mud Party 2015 – rajd słodko-gorzki

Mud Party 2015 – rajd słodko-gorzki

Mud-Party jak sama nazwa wskazuje miało być przede wszystkim błotną zabawą. Zapowiadało się na idealny rajd. Pogoda miała być dobra , ilość załóg zapowiadała nutkę rywalizacji. Cieszyliśmy się na spotkanie z pozytywnie zakręconymi ludźmi i nowe „błotne” znajomości. A jak było ? powiedzmy szczerze – idealnie na pewno nie.

Zacznijmy więc od początku. To co zobaczyliśmy na bazie rajdu -starym stadionie w Jeleniej Górze – wywołało uśmiech na naszych twarzach. Błotno- górzysty tor przeszkód zapowiadał bardzo ciekawą i zróżnicowana rywalizację. Patrząc na usypane górki z piasku, szerokie rowy z błotem i inne przeszkody byliśmy pod dużym wrażenie ogromu pracy w to włożonej. I pomyśleć, że parę dni wcześniej rosła tam trawa. Szacun dla Andrzeja bo wykonał tutaj kawał dobrej roboty. Nie mogliśmy się doczekać aby wjechać na tor. No właśnie i tu dochodzimy do kolejnego punktu w rajdzie – czekanie, czekanie, czekanie na prolog. Miał się zacząć o godz. 16 ale niestety mijały kolejne godziny i nic. W końcu o godz. 19 wszystko ruszyło. Zaczęła się naprawdę dobra zabawa, przyjemnie oglądało się rywalizujących na torze zawodników a jeszcze przyjemniej samemu pokonywało kolejne przeszkody. Prolog poszedł idealnie – pierwsze miejsce w swojej klasie. W oczekiwaniu na nockę mieliśmy czas na wymianę doświadczeń, poznawanie nowych ludzi i ochłodę w basenie.

Start do nocki miał być początkowo o 20 a 22 nie mamy nawet jeszcze zaplombowanej karty drogowej. Zaczyna się robić nerwowa atmosfera, widać że organizator sobie nie radzi , ma za mało ludzi aby sprawnie ogarnąć taką masę off-roaderów. W koncu ruszają Quady, potem kolejne klasy aut. I wtedy zaczyna się czarny scenariusz, który trochę pogrążył cały rajd – wracają Quady z informacją, że mieszkańcy jakieś wioski zablokowali przejazd i grożą ze ich pobiją. Zdenerwowanie na bazie coraz większe, aż nagle ktoś puszcza informacje, że gdzieś tam stoi policja, zatrzymuje wszystkie pojazdy z rajdu i odbiera dowody. Jest coraz bardziej nerwowo, ludzie coraz bardziej wkurzeni, a organizatora nie ma, co rozdrażnia ich jeszcze bardziej. Nie ma komu wyjaśnić cale zdarzenie. Atmosferę podgrzewa jeszcze grupka startujących która zachowuje się bardzo chamsko, wykrzykuje : „P…cie tą imprezę , jedzcie na H6 tam was odpowiednio ugoszczą”- Nie wydaje nam się. Największe przegięcie było gdy jeden osobnik z tej grupy zaczął wyrywać chorągiewki sponsora i wrzucać do błota. Rozumiemy zdenerwowanie tego „pana” na organizatora, ale to była własność sponsora, a czyjąś własność trzeba bezwzględnie szanować. Domagacie się Panowie szacunku a sami go nie macie dla innych. Wasza kultura w tamtym momencie pozostawiała wiele do życzenia. Faktem jest, że organizator dał trochę d.py, cała sytuacja z zablokowana drogą i z rzekomą policja wywołała lawinę niezadowolenia, załogi nie chciały już jechać nocki. Pozostała już jedyna słuszna decyzja do podjęcia – odwołać nockę. Andrzej poinformował również, że jeżeli niezadowolone załogi chcą się wycofać mogą to zrobić i dostaną zwrot wpisowego. My nie mieliśmy zamiaru rezygnować – zawsze walczymy do końca i bawimy się do końca. Poczekajmy co przyniesie dzień.

Nastała sobota, znowu upalnie. Start ma być o 9 i znowu obsuwa a mieliśmy nadzieje ze po wczorajszej wpadce będzie już ok. Okazuje się, że organizator musi zmienić trochę trasę, trzeba przedrukować roadbooka itd. Znowu czekanie, w tym czasie okazuje się że kilka załóg jednak się wycofało. W naszej klasie zostały 3 auta. W końcu o godz 11 starujemy. Dojeżdżamy do pierwszego OS a tu niespodzianka bardzo „GRUBY” stromy trawers. No cóż trzeba jechać, jest trudno ,upalnie, stromo i ciasno a trzeba tam znaleźć 3 pieczątki. Powalone drzewa jeszcze bardziej utrudniają przejazd, chwila nieuwagi i leżymy na boku. Na szczęście nic się nie stało i potem już mozolnie ale bezpiecznie odbijamy pieczątki. Kolejny Os to czasówka – techniczna jazda miedzy drzewami. Pokonujemy ten odcinek w 5 minut. Dowiadujemy się, że kolejna załoga z naszej klasy się wycofała. Zostaliśmy w rywalizacji sami z naszym kolegą Walcem. Postanawiamy poczekać aż ukończy odcinki i na kolejne już udajemy się w kolumnie razem. Atmosfera robi się iście piknikowa, widoki jakie widzimy po drodze na kolejne OS przecudne. Plus dla Andrzeja, ze tak poprowadził trasy, że mogliśmy pooglądać piękno Kotliny Jeleniogórskiej i widocznych Gór Karkonoskich. Bawimy się naprawdę dobrze, pokonujemy kolejne błotne OS. Krótka pojeżdżawka na poligonie i zmęczeni upałem postanawiamy wracać na bazę. Tutaj niespodzianka, znowu jazda na czas po utworzonym torze. Jest bardzo widowiskowo, widać że publiczności się podoba, nam i wielu znajomy też – zabawa jest znakomita. Czekamy jeszcze na wyścig równoległy w błocie, który ze względu na późną porę i zapadający zmrok zostaje przeniesiona na jutro. Trochę żal bo nastawiliśmy się już na błotna rywalizacje z Walcem. Rekompensujemy to sobie pysznym jedzeniem przygotowanym przez organizatora i w końcu po dwóch nieprzespanych nocach grzecznie idziemy spać o przyzwoitej porze . No może nie wszyscy – Młode Wilki ruszają w miasto na tzw Clubbing.

Niedziela – ostatni dzień rajdu – w dobrych humorach szykujemy się do wyścigu równoległego. Zrobiło się chłodniej i zapowiada się na burze. Kolejny zawodnicy zaczynają rywalizować na błotnym torze a Jagoda, która puszcza zawodników do startu, dzielnie znosi kolejne lawiny błota pryskającego spod kół startujących. Wyścig jest bardzo widowiskowy, każdy chce go wygrać więc daje z siebie wszystko. Wreszcie nasza kolej, wiadomo że chcemy go wygrać. startujemy wraz z Walcem, który jedzie kupionym niedawno od Marcina Biadały autem. Okazuje się, że jednak jego auto ma większą moc od naszego – troszkę nas wyprzedza ale szybko to nadrabiamy, Przy zawracaniu Walec ma problem. Możemy być pierwsi ale postanawiamy na niego poczekać. W końcu to tylko zabawa, ma być widowiskowo to niech będzie. Bawimy się. Patrząc na uśmiechnięte gęby startujących zawodników stwierdzamy, że ta konkurencja była najlepsza wszyscy bawiliśmy się jak małe dzieci – dla takich chwil warto żyć. Ubabrani błotem, zmęczeni ale szczęśliwi czekamy na wyniki. Tym razem liczenie idzie dość sprawnie i nie czekamy długo. Ogłoszenie wyników – piękne puchary , słodkie pierniczki. Mamy pierwsze miejsce – jest super ale tym razem wynik nie była najważniejszy – zabawa przede wszystkim. Losowanie nagród ( naprawdę fajnych , wartościowych nagród ) wśród wszystkich zawodników biorących udział – to nam się bardzo podobało. Radość zawodników, którzy w rajdzie nie mieli miejsca na pudle a wylosowali nagrodę – bezcenna.

Ostatni punkt programu – rywalizacja o główną nagrodę – samochód Smart. Organizator w myśl regulaminu, który jest na stronie oznajmił, że w rywalizacji biorą udział załogi które zajęły miejsca od 1-4 z każdej klasy. Wiedzieliśmy tylko, że nie będzie to rywalizacja autami, tu decydował będzie tylko człowiek. Zaproszona nas na błotny tor na którym przed chwilą rywalizowały auta. Okazało się, że będzie to bieg tam i powrotem po torze, żeby było jeszcze trudniej to pilot i kierowca byli związani za ręce. Patrząc na rywali stwierdziliśmy, ze będzie trudno, wprawdzie pilot szczupły wysportowany ale kierowca trochę brzuszka jednak ma no i nie jest już pierwszej młodości, a tu niektórzy młodzi, piękni, wysportowani. Nie poddajemy się, taktyka obrana, ustawiamy się na środku i biegniemy tez środkiem – tam jest najpłycej. Start, nasza taktyka sprawdza się idealnie wystrzeliliśmy do przodu jak strzała, przez chwile staliśmy się jednym ciałem, później mówiono nam ,że nawet równo podnosiliśmy nogi. Zgrany z Nas jednak duet – potencjał jest nie tylko w aucie.
Dobiegamy do mety jako pierwsi, Smart jest nasz, nie możemy w to uwierzyć. Wspaniałe zakończenie świetnej zabawy na Mud-Party 2015.

Podsumowując rajd może nie należał do idealnych, było wiele wpadek i niedociągnięć ale my i nasi znajomi bawiliśmy się mimo wszystko doskonale. Rajd może tworzy organizator ale atmosferę ludzie na rajdzie Nie było tak źle jak wypisują różni ludzie na forach. Pojawia się wiele kłamliwych informacje, piszą je przeważnie te osoby których tam w ogóle nie było, albo byli tylko przez chwilę a udostępniają organizatorzy konkurencyjnych rajdów (Panowie trochę szacunku dla siebie). Nam pewnie też się dostanie bo przecież reklamowaliśmy ten rajd. Ludzie ogarnijcie się, każdy ma prawo popełniać błędy. Siojo popełnił ich wiele ale nie wszystko było złe. Szacunek dla niego za przyciągniecie tak wielu sponsorów, a nie jest to łatwe, plus za bazę rajdu i błotny tor, którego zbudowanie kosztowało wiele trudu, plus tez za OS które do łatwych nie należały, zwłaszcza trawers, kolejny plus za malownicze tereny po których jeździliśmy, niektóre widoki zapierały dech.
Minusów nie będziemy wymieniać bo już to na pewno słyszał od wiele osób i mamy nadzieje że wyciągnie z tego wnioski na przyszłość. Mamy też nadzieje, że kolejna edycja Mud Party się odbędzie – nas na pewno tam nie zabraknie.

Tekst i Foto: Joanna Kowalska Kowal Extreme Off-Road

Nasz Patronat

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress