Select Page

Advertisement

Prosto z trasy! Wielka majówka w Rumunii. Spontaniczny fotoblog Marty i Adama. Część II.

Prosto z trasy! Wielka majówka w Rumunii. Spontaniczny fotoblog Marty i Adama. Część II.

Marta i Adam przejechali dziś przez trzy granice i dotarli wreszcie do Rumunii. Off-roadu było mało – tylko kawałek jeszcze po polskiej stronie. Unikali jednak głównych asfaltów. Mijali niewielkie miasteczka i winnice południowej Słowacji i Węgier…

 

Najważniejsze to dobrze wyspać się przed podróżą. Wstawiona tydzień przed wyjazdem zabudowa, świetnie się sprawdziła.

 

Na Słowacji Marta dokupiła poduszki.

 

Tylko w Beskidzie Niskim można było zamoczyć koła w górskim potoku.

 

Po słowackiej stronie granicy był już wyłącznie asfalt.

 

W okolicach Borszy Marta i Adam mijali winnice, z których pochodzi słowacka odmiana tokaju. Niewiele ustępująca węgierskiej. Za oknem 30 °C, a wewnątrz auta przyjemny chłodek. Aż w końcu niemiłosierny pisk paska… – Myślę, że kompresor klimy daje taki opór na pasku, że ten zaczyna się ślizgać – stwierdził Adam.

 

Przymusową przerwę na naprężenie paska i popsikanie go odpowiednim spray’em, by zwiększyć jego przyczepność, Marta i Adam wykorzystali na zjedzenie pizzy.

 

 

Do Rumuni dotarli po 18.00 czasu miejscowego.

 

Przed granicą musieli odłączyć gruszkę od CB-radia. W Rumuni nie wolno używać CB.

 

Swoje musieli odstać…

 

Aż w końcu odpoczynek – biwak „na dziko” na rzeką Samosz. Skończył się asfalt. Jutro zaczyna się off-road!

 

Czytaj też:

http://turystyka4x4.pl/prosto-z-trasy-wielka-majowka-w-rumunii-spontaniczny-fotoblog-marty-i-adama-czesc-i/

http://turystyka4x4.pl/jedz-z-nami-wielka-majowka-w-rumunii/

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress