Select Page

Advertisement

Transpolonia Zachód – impresji kilka

Transpolonia Zachód – impresji kilka

Zaczynamy w Darłówku nad Bałtykiem. Tuż przed nastaniem kalendarzowej wiosny 8 dzielnych załóg staje na starcie liczącej 1000 km przygody. Po poznaniu standardów obsługi turystów rodem z komuny w pensjonacie Wodnik ruszamy na terenowy podbój zachodniej granicy Polski. Pierwszy dzień to Pomerania z jej licznymi zabytkami, tajemniczymi głazami, miejscami mocy oraz przepięknymi, budzącymi się do życia lasami. Słońce towarzyszy nam począwszy od plaży w Darłówku aż po Złocieniec, gdzie na nocleg witamy do starego Pałacu w Cieszynie. Świętujemy urodziny Michała i nazajutrz mkniemy przez skąpane w słońcu pojezierze Drawskie. Poligony, lasy, koleiny na drodze, mimo niebywałej suszy znajdujemy błotko i zabawie w przeprawę nie ma końca. Jeszcze tylko zabytkowa elektrownia Kamienna, Dobiegniew i na wieczór docieramy do położonego na przedpolu MRU gościnnego pensjonatu. Gospodarze raczą nas wyborną kolacją z dziczyzny i ukojeni poezją Samku udajemy się na spoczynek. Kolejnego dnia pod genialnym okiem pana Czesława poznajemy tajniki MRU i dalej na południe poprzez Janicki Łagów, niezliczone szutry docieramy do Krosna Odrzańskiego. Niedaleko stamtąd zwiedzamy poligon, gdzie co poniektórzy gubią tablice rejestracyjne ale niezawodny Jacek wraz ze swoim wykrywaczem skarbów odnajduje w odmętach błotnych jam. Wieczór już blisko więc na skróty podążamy do Szprotawy, gdzie na noc stajemy się potentatami hotelowymi. Dysponujemy bowiem kluczami do całego obiektu co zresztą skrzętnie wykorzystujemy. Kolejny dzień to jazda wzdłuż Bobru.


Przepiękne partie w iście off roadowym terenie prowadzą nas do Bolesławca i dalej już przez pagórkowaty krajobraz do Lwówka Śląskiego, na zamek Czocha aż do schroniska Muflon.

Zachodzące słońce towarzyszy naszej mozolnej wspinaczce na przełęcz a mechaniczna wyciągarka w Toyocie Michała pomaga wdrapać się po oszronionej trawie mniej terenowym pojazdom. Kapitalna wieczorna atmosfera, rozgwieżdżone niebo, piękny widok na Śnieżkę powodują, że jeszcze długo w nocy chłoniemy tę przestrzeń. Ostatni dzień poprzez Rudawy Janowickie, Góry Kamienne wiedzie nas aż do Walimia, gdzie zwiedzamy kompleks Riese i rozstajemy się po pięknej 6-dniowej podróży. Lasy, pola, budząca się po zimie przyroda, świergot ptaków, przepiękna i przestrzennie zagospodarowana architektura, szron na drzewach, górskie panoramy, uśmiechy towarzyszy podróży, wieczorne opowiastki i ludzie, ludzie, ludzie, z którymi pojechałbym nawet na koniec świata. Tak- będę wracał na zachodnią ścianę Polski co wiosnę bo zaprawdę pełna jest niepowtarzalnych klimatów, impresji i mnóstwa terenowych atrakcji.

tekst: Marcin Francuz, foto: Damian Soboń, video: Michał Ścisk

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress