Select Page

Advertisement

Wspomnienia z wiosennych wypraw z Adrenalinka.pl – Białoruś i TransPolonia

Wspomnienia z wiosennych wypraw z Adrenalinka.pl – Białoruś i TransPolonia

Wiosna chyli się już ku końcowi i winni jesteśmy Państwu króciutkie opisanie naszej terenowej działalności. Tuż po świętach Wielkanocnych wyruszyliśmy na wiosenną ekspedycję Białoruś Hardcore. Dwa Jeepy, Suzuka i Toyota dzielnie stawiały czoła przez tydzień, wspaniałej białoruskiej przyrodzie. Tę wyprawę rozpoczęliśmy od eksploracji nieczynnego poligonu wojskowego nieopodal Brześcia. Dzięki pomocy brzeskiego klubu 4×4 Cytadela oraz niezawodnego Mikołaja dane nam było pokonać mnóstwo zalanych dróg, które naprawdę wyglądały dość groźnie. Na tyle groźnie, iż jadący samotnie Maciek niespodziewanie wywinął tzw. boka i mieliśmy szybki kurs stawiania auta. Kolejne dni upływały nam na mozolnym przedzieraniu się przez wymagające drogi zrywkowe, zalane groble, fragmenty wiodące przez przełamujące drogi jeziora oraz na pracach inżynieryjnych polegających na wydobywaniu aut z kanałów i budowach mostów. Wszystkie te przygody były przeplecione walorami etnograficznymi. Gościliśmy na świątecznej kolacji u zaprzyjaźnionej białoruskiej rodziny, znaleźliśmy piękne łąki na których kwitł dziki czosnek, zwiedziliśmy muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku oraz Pałac Radziwiłłów w Nieswieżu, spaliśmy w opuszczonym sowchozie, zażywaliśmy prawdziwej bani nad Niemnem w towarzystwie potężnego niedźwiedzia brunatnego oraz oczywiście konsumowaliśmy mnóstwo lokalnych napitków i naprawdę zdrowego i ekologicznego jedzenia. Na koniec wyprawy udaliśmy się do klimatycznego domu Czesława Niemena w Starych Wasiliszkach, oddaliśmy hołd Ponuremu, Powstańcom z 1863 roku, zwiedziliśmy katedrę w Grodnie oraz podziwialiśmy słynne białoruskie Malediwy. Wiosna na Białorusi to magiczny czas co zgodnie podkreślały wszystkie załogi. Wyprawa ta łączy niezapomniany klimat biwakowy wraz z solidną dawką roboty w terenie. A wszystko to okraszone jest życzliwością mieszkańców, uprzejmością władz oraz wspaniałą atmosferą poleskiej wiosny. Za rok na pewno wrócimy wiosną na Białoruś bo wyprawa ta ładuje akumulatory na cały rok.

W długi majowy weekend zaprosiliśmy Was na pierwszą z naszych tegorocznych nowości czyli wyprawę TransPolonia Wschodnie Klimaty. Na starcie imprezy pojawiło się 20 załóg i troszkę obawialiśmy się o logistykę działań i wydolność miejsc biwakowo ? terenowych. Jednak koncepcja jazdy według roadbooka, w małych trzy- cztero załogowych grupach doskonale zdała egzamin i w ciągu całej wyprawy nie zanotowaliśmy poważniejszych korków na trasie. Wschodnie Klimaty w odróżnieniu od klasycznej TransPoloni Wschód zaczynały się na Zamojszczyźnie, gdzie dzięki pomocy i profesjonalizmowi firmy Drzewiaty.pl mogliśmy zaproponować wszystkim załogom wiele atrakcji terenowych. Roztoczańskie borowinki i lessy stanowią bowiem nie lada wyzwanie nawet dla obutych w MT-ki i doświadczonych załóg terenowych. Na pierwszy nocleg stanęliśmy w okolicach Jeziora Białego aby następnego dnia zwiedzać wspaniałe okolice Włodawy, przełomu Bugu, Białej Podlaskiej, gdzie dzięki uprzejmości Dzidy mieliśmy okazję do pojeżdżenia po terenie starego lotniska oraz Janowa Podlaskiego. Gościnne gospodarstwo nad samym Bugiem stanowiło wspaniałą okazję do regeneracji sił w oryginalnej łaźni, obcowania z przyrodą i niezapomnianych nocnych rozmów przy ognisku. Kolejny dzień był włóczęgą po wschodnich kresach Polski. Dziesiątki cerkiewek, kościółki, okolice Mielnika, Puszcza Białowieska i wspaniały camp w jej sercu był kwintesencją klimatów wschodnich, o które wszak chodziło w tej wyprawie. Po zwiedzeniu Białowieży udaliśmy się dalej na północ wzdłuż granicy i znów dzięki pomocy ekipy z Gródka a zwłaszcza Groszka mieliśmy okazję do spróbowania swoich sił w terenie znanym z imprezy Wschodnie Bezdroża i poprzez Kruszyniany nota bene za bardzo już skomercjalizowane, dotarliśmy do Sokółki, Lipska aby finalnie zakempować u niezawodnego pana Stanisława w Mikaszówce. Tańce św Wita, energia ognia i wody ognistej towarzyszyły nam aż do godzin porannych i nawet naszym gościom z niemieckiej Koloni udzielił się nasz wesoły nastrój. Ostatni dzień zawiódł nas poprzez Puszczę Augustowską aż na północną Suwalszczyznę gdzie po zwiedzeniu okolic znanych z rajdu Zmota Challenge wszystkie załogi zjechały na zasłużony odpoczynek do hotelu Szelment. Bardzo dziękujemy za słowa uznania dotyczące naszego wkładu w przygotowanie tej wyprawy i mamy nadzieję, iż od tego roku stanie się ona cyklicznym wyjazdem terenowym. Przed nami wyprawowe lato ale o nim poczytacie w kolejnym artykule.

Marcin Francuz

Foto – https://plus.google.com/photos/116201440536156105351/albums/6145103729404417457?banner=pwa&authkey=CNj-nJT7xun1zgE
fot. Tomasz Kusznierewicz

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress